Lindemans Faro

W tłusty czwartek musiało być odświętnie. Słodkości dostarczyły jednak inne produkty (nie napiszę ile pączków zjadłem), wyciągnąłem więc z lodówki coś odświętnego i niesłodkiego – belgijskiego lambica.

Lindemans Faro

Lindemans Faro

Lambic to piwo dość specyficzne. Jego produkcja różni się od typowego schematu: słód – chmiel – drożdże. To raczej: słód – chmiel – zostawiamy to i niech się dzieje co chce. Ideą jest zaszczepienie brzeczki dzikimi drożdżami, czyli dopuszczenie do fermentacji spontanicznej. Tak sfermentowany napój leżakuje dość długo (nawet kilka lat), po czym wytwarzane jest z niego kilka docelowych rodzajów piwa. Najwyraźniej Belgowie lubią sobie komplikować życie, ale efekty okazują się ciekawe. Faro powstaje przez zmieszanie różnych roczników lambica i dosłodzenie otrzymanego piwa kandyzowanym lub skarmelizowanym cukrem. Wiem, wiem, we wstępie pisałem o czymś niesłodkim. Nie uprzedzajmy faktów.

Lindemans Faro

Lindemans Faro

Bardzo ciekawa butelka, przypomina miniaturową wersję butelki od wina. Na tym porównania do wina się nie kończą, ponieważ po zdjęciu firmowego kapsla ukazuje się..

Lindemans Faro

Lindemans Faro

..korek. Też firmowy.

Lindemans Faro

Lindemans Faro

Ciemna butelka niechętnie dzieliła się aromatem – zapach był minimalny. Przyczyną tego mogło być to, że zgodnie z zaleceniem schłodziłem Faro do 4 stopni Celsjusza. Podobno w tej temperaturze najlepiej jest je degustować.

Lindemans Faro

Lindemans Faro

Po przelaniu pachniało dużo intensywniej, nadal słabo, ale intensywniej niż z butelki. Po pierwszym łyku – efekt WOW, nie piłem wcześniej piwa o takim smaku. Nietypowe, lekkie, z wyraźnymi kwaśnymi (nawet cierpkimi) nutami jabłka. Dodajmy do tego wysokie wysycenie i w efekcie powstaje coś, co spokojnie możnaby ustawić pomiędzy szampanem a cydrem. Bardzo odświeżające, po kilku łykach na języku pojawia się nuta octowa, nie przeszkadza ona jednak w żadnym stopniu w bardzo dobrym odbiorze tego piwa. Mimo wysokiej kwaskowości (czy jest w ogóle takie słowo?) można się doszukać słodyczy – jednak to przyjemny aromat jabłka gra tu pierwsze skrzypce.

Po wypiciu jednego przestawiciela stylu mogę stwierdzić, że jak na razie lubię lambiki. Ten rozbudził moją ciekawość na to, co jeszcze można zrobić z dzikimi drożdżami. Daję 8/10, jeden punkt za świeżość i odmienność od piw, jakie piłem dotychczas.

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s