Okocim Wielkanocne

Historia ta zaczyna się tak, korpoludek na garnitur wrzuca lnianą koszulę, na wypolerowane lakierki – gumiaki, do ręki zamiast laptopa bierze kosę i próbuje udawać, że bardziej lubi sianokosy niż kolejne spotkanie “long-term business aims evaluation”. Browar Okocim zabrał się za piwa rzemieślnicze.

Okocim Wielkanocne

Okocim Wielkanocne

Oferta jest całoroczna, prezentuje się następująco: luty – kwiecień: piwo Wielkanocne, maj-czerwiec: Świętojańskie, sierpień-wrzesień: Dożynkowe, listopad-grudzień: Świąteczne. Koźlaka przewidzianego na koniec zimy miałem okazję spróbować 7.03.2014.

Etykietka wybitnie rzemieślnicza, ale ładna. Słabość mam do prostoty i przejrzystości, więc mi się po prostu (po chłopsku) podoba. Jednak to zawartość, a nie opakowanie ma rzucać na kolana, więc rzucam się niezwłocznie na butlę, dziarskim ruchem zdejmuję kapsel i przelewam.

Okocim Wielkanocne

Okocim Wielkanocne

Koźlaki lubię bardzo – podchodzi mi ich słodowość, pełnia i delikatnie tylko zaznaczona goryczka. Okocim cenię zaś za Mariolę z (z dzisiejszego punktu widzenia – średniowiecznej) reklamy. (“Mariola okocim spojrzeniu”, jeżeli ktoś nie pamięta). Co wyszło z mariażu?

Okocim Wielkanocne

Okocim Wielkanocne

Kolor jasnobursztynowy, piana średnia i szybko opadła. Wiedząc więc, że nosa nią nie ulepię, wtykam go w szkło – zapach ledwo wyczuwalny, chmielu ani trochę (ale to koźlak, więc bez paniki), tylko słodów też jakby mało. Czas więc na główny test. Po pierwszym i drugim łyku jedyne, co przyszło mi na myśl to.. seks w kajaku. I nie jest to dobre skojarzenie, bo z angielska brzmi: “fucking close to water” – piwo jest wodniste, nietreściwe. Słodów tu jak na lekarstwo, goryczki żadnej, a w tle pałęta się jakaś dziwna nuta (ni to masło, ni to coś innego). Posiliłem się profesjonalną opinią drugiego degustatora (M.): “Hmmm, pachnie jak piwo, skarpetą nie daje.. (łyk) no ale jakieś takie mdłe.”

Pijąc przypomniałem sobie, że jakiś czas temu miałem okazję próbować piwa Świątecznego z tej samej serii, jednak prawie skutecznie je ze świadomości wyparłem. Tamto miało być ciemnym, pełnym piwem z nutą korzenną, a miało głównie sztuczno-chemiczne posmaki przypraw. I też było wodniste. Nie rozpieszcza nas Okocim, oj nie. Boję się zaglądać do Porteru, który stoi w lodówce 😉

Właśnie uświadomiłem sobie, że muszę zrobić jedną z dwóch rzeczy. Albo przestać pisać cięte recenzje (czego robić nie chcę, bo nie będę wciskał kitu, że coś mi smakowało, kiedy nie ma o tym mowy), albo lepiej wybierać piwa. I to raczej drugą drogą będę podążał.

Podsumowując, piwo dostaje ode mnie 4/10, a Wy radę: w Wielkanoc nie Okocim, a żur, biała kiełbasa i prawdziwe wiejskie jajka.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s