Moje piwo pszeniczne

Nie wiem, czy mnie to oceniać, ale zmierzę się z własnym wyrobem.

Pszemiczne

Pszemiczne

Od momentu zabutelkowania świerzbiły mnie ręce i odliczałem dni, godziny i minuty do momentu, w którym napocznę pierwszą butelkę pierwszego zrobionego przeze mnie piwa. Ten dzień nastał, potem nastał dzień otwarcia kolejnej, potem pierwsza sprezentowana butelka, potem wspólna degustacja.. Dzisiaj z ponad 42 butelek zostały u mnie dwie.

Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy, to nieregularność w mętności między butelkami. Niektóre z nich zawierały zupełnie klarowne piwo, dopiero mocne zabełtanie końcówki powodowało pojawienie się charakterystycznego dla pszenicy zmętnienia w szklance. W zapachu momentami lekki (bardzo lekki 😉 ) banan, aromat “zalatuje drożdżem”. Ze szkła jest lepiej, choć charakterystyczny zapach drożdży też pałęta się koło nosa.

Drożdży nie ma natomiast w smaku, z czego się cieszę. Po nalaniu piana jest dość obfita, lecz bardzo szybko opada. W przypadku niektórych butelek było to krótkie “pyf” i po sprawie, na ściankach nie zostawał ani ślad kożuszka.

To, co z czego jestem zadowolony, to wysycenie i ogólna pijalność. Dość wysokie nagazowanie przyjemnie orzeźwia, a (wg mnie i kilku osób, które pytałem) ogólne wrażenie jest pozytywne. Czuć słód i bardzo delikatne nuty kwiatowe. Bimbrem (mimo użycia cukru do fermentacji burzliwej) nie zalatuje.

Stosując subiektywną skalę, niemodyfikowaną przez fakt, że jest to moje piwo, wystawiam 4/10. I tym samym wysyłam sobie wiadomość o treści: “Do roboty, następne piwo same się nie zrobi..

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s