Pinta – Imperator Bałtycki

Po to piwo kolejki ustawiają się 2 tygodnie wcześniej.

Nie, nie żartuję. Żeby zdobyć butelkę o pojemności 330ml musiałem prawie stanąć na głowie, a i tak zdobyłem ją fuksem. Otóż korespondowałem wcześniej (jeszcze przed pojawieniem się nowej warki w sprzedaży) z kilkoma sklepami. Jeden z nich wyjątkowo nie prowadził zapisów (w przypadku innych piw można było “zaklepać” sobie butelkę lub dwie i odebrać ją tego samego dnia), w drugim sklepie szczęśliwie udało mi się dwie butelki zarezerwować. Niestety nawaliła hurtownia i ani jedna sztuka się w nim nie pojawiła. Rzutem na taśmę napisałem do trzeciego sklepu, dostałem informację, że JESZCZE jest, przyjechałem po 18. Niestety wyszło parę godzin wcześniej. Ech… dopiero wizyta w jednym z warszawskich multitapów i przypadkowe wręcz pytanie o to, czy mają Imperatora zaskutkowało odpowiedzią: “Jest ostatnia butelka”. BIORĘ!!!

Po co aż tak długi wstęp i taka gonitwa po “jakieś piwo”? Otóż z tego, co czytałem, pierwsza warka tego piwa była doskonała. Jest to bardzo wyrazisty styl – imperialny (podwójny) porter bałtycki, w dodatku chmielony amerykańskimi odmianami chmielu. Po trzecie – ilości wypuszczone przy drugiej warce były bardzo małe, co skutkowało ograniczoną dostępnością.

Ufffffff….. tyle na temat samych poszukiwań, zajmijmy się samym piwem.

Pinta Imperator Bałtycki

Pinta Imperator Bałtycki

Dopiero obrabiając zdjęcia zauważyłem, że Teku ma plamy od wody – chyba go nie wytarłem przed nalaniem 😉

Pinta Imperator Bałtycki

Pinta Imperator Bałtycki

24.7% ekstraktu – potężna ilość, możliwa do uzyskania dzięki zastosowanym ekstraktom słodowym oraz cukrowi. Nalewam.

Pinta Imperator Bałtycki

Pinta Imperator Bałtycki

Zapach z butelki – potężnie słodowy, ciężki. Czekolada, karmel, praliny, na dodatek delikatny aromat cytrusowy, ale to tylko detal w przytłaczającym słodowym aromacie.

Nalewa się czarne i gęste, nieprzejrzyste. Beżowa piana jest bardzo gęsta i zbita.

Smak – według mnie idealny. To jest piwo, które wyrywa się każdym standardom. Pełne i ciężkie. Potężnie pralinowe, czekoladowo-kawowe. Da się też wyczuć smak śliwki. Faktura sprawia, że wszystkie te elementy oblepiają całą jamę ustną i długo wszędzie pozostają. Dopiero w drugim lub trzecim łyku, grejpfrutowa goryczka jest wyczuwalna, ale raczej krótka.

Balans fantastyczny – pomimo bardzo wysokiego ekstraktu i wysokiego poziomu alkoholu, jest on doskonale ukryty i grzeje dopiero w żołądku. A grzeje konkretnie 🙂

Według mnie – piwo kompletne. Nie zmieniałbym w nim nic oprócz częstotliwości i ilości kolejnych warek. 10/10

Fun fact: dłuższą chwilę po wypiciu Imperatora sięgnąłem po butelkę i zauważyłem osad na dnie – spróbowałem kroplę. Potężnie skoncentrowana goryczka. Rozpuściło mi język i gardło – trzymała się tam prawie godzinę.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s